Tekst pochodzi ze strony http://parellinet.com/db_journal/default.asp

 

“The Savvy Journey Dr. Stephanie Burns”

“The Savvy journey” to nazwa, jaką nadałam swojej własnej podróży przez ważne lekcje. Polegałam na nich, gdy coś przeszkadzało mi w procesie uczenia się, lub gdy coś stawało na drodze dążenia do celu na poziomie L1. Proszę, przeczytajcie krótki wstęp do moich rad. To pozwoli Wam na dobre zrozumienie mnie i nauczy Was, jak najlepiej wykorzystać moje wskazówki.

„The Savvy journey”, albo magazyn, jak będę go dalej nazywać, pomoże Ci od momentu, gdy zacznie się proces Twojego indywidualnego uczenia się.

Celem tego magazynu jest wspieranie Cię gdy spadnie Twoja motywacja lub gdy masz problemy z uczeniem się, ponieważ:

  • przestałeś dążyć do celu, utknąłeś w martwym punkcie;
  • coś spowodowało, że zarzucasz wszystkie cele;
  • coś przeszkadza Ci wydajnie się uczyć marnujesz czas, albo brakuje Ci pewności siebie


Wstęp

Magazyn został napisany specjalnie dla Ciebie. Trochę czasu zajęło mi zdecydowanie, w jakiej formie przedstawić Ci moją wiedzę. W większości programów online do nauki, przy których pracowałam, uwzględniałam ogromną liczbę czynników zewnętrznych, które miały powodować napięcie ucznia (nie stres). To zewnętrzne napięcie towarzyszy uczniowi przy byciu wytrwałym, szczególnie, gdy lekcje i zadania są wyzwaniem. To trochę jak mama spontanicznie wpadająca na momencik do pokoju, aby zobaczyć, czy jej dziecko nadal pracuje nad zadaniem domowym.

Możesz (albo i nie) być zdziwiony faktem, że większość uczniów posługujących się kursami online nigdy nie ukończyło kursów z trenerem. Patrząc na wygląd większości programów online (zaprojektowanych głównie w PowerPoint), nie ma się czemu dziwić. Ostatnich kilka lat spędziłam na zastanawianiu się, jak można utrzymać uwagę uczniów i sprawić, aby uczestniczyli oni w programie, bez bezpośredniego kontaktu z nauczycielem.

Wyzwaniem w tym programie jest to, że nie ma w nim żadnej zewnętrznej motywacji! Musisz mnie spotkać w połowie drogi. Ja nie mam możliwości, aby Cię bezpośrednio wspierać – mogę jedynie być bardzo sprytna w opisywaniu moich rad, oraz prezentowaniu ich w magazynie.

Dużo zaryzykowałam pisząc magazyn w takiej formie, w jakiej go czytasz. Musiałam znaleźć odpowiedni styl, aby zmusić Cię do tego, żebyś:

 

  • Pamiętał, że magazyn i moje rady są tu, kiedy TY masz problem z nauką, lub osiąganiem swojego celu, albo
  • Przychodził na tą stronę, aby szybko znaleźć wsparcie, zanim zbyt dużo złego stanie się z Twoją motywacją.

To może wydawać się proste, ale to takie w rzeczywistości w ogóle nie jest. Jak mam być pewna, że będziesz o mnie pamiętał, wiedząc, że wszystko w dzisiejszym świecie walczy o Twoje zainteresowanie?

Zrobię więc wszystko, co jest w mojej mocy. Zaskoczę Cię. Czasami zaszokuję Cię, co może Cię rozśmieszyć. Jeśli będę miała szczęście, będziesz śmiał się tak bardzo, że nigdy nie zapomnisz o mojej radzie. Mogę i będę sprawiać, że poczujesz się ciepło i sennie, a czasem będziesz wiercić się i poczujesz się niewygodnie. Zamierzam wyzwać Cię na pojedynek, spowodować, że będziesz bardzo ciekawy, zainteresowany i trochę podejrzliwy co do moich następnych rad. Zasugeruję Ci zmianę imienia Twojego konia na „DB” (przyp. tłum.: Stephanie Burns znana jest także jako DB). Zrobię wszystko, co pomoże Ci, gdy masz problem, powiedzieć „Muszę się szybko udać do magazynu DB!”.

Jestem specjalistką we wpływaniu na ludzkie zachowania i motywowaniu. Obiecuję, że nie zawaham się przed zrobieniem czegokolwiek, co wsparłoby Cię w pracy z magazynem, aby upewnić się, że wytrwale dążysz do osiągnięcia celu na poziomie 1 (2 albo 3), nie ważne, jak to będzie dla mnie niewygodne J

A zatem...

Twoim obowiązkiem jest:


Jeśli kiedykolwiek i cokolwiek spowoduje, że stracisz motywację albo zadasz sobie pytanie, czy warto kontynuować dążenie do wybranego wcześniej celu – wszystko, co musisz zrobić, to odwiedzić magazyn tak szybko, jak tylko Twoje palce są do tego zdolne!

Moim obowiązkiem jest:

Dam Ci dostęp do najlepszych metod, żeby dać Ci wsparcie, nawet jeśli Twój problem jest mały. Nie będę Cię okłamywać, potwierdzać złych rad, mówić Ci o banałach, albo sugerować Ci czegoś, co jest w rzeczywistości zupełnie nieprzydatne. Będę szczera, jeśli to tylko będzie potrzebne.

Przygotuj się na dziką jazdę przez świat Nauki z Burns!

Jest jeszcze tylko jedna rzecz, o której musisz wiedzieć...

Ostrzegam Cię, zjadam narzekaczy na śniadanie!

Narzekactwo to cecha osobowa. Narzekacze zawsze poszukują różnic – jak TO różni się od TAMTEGO. To ich główne zajęcie. To bardzo pozytywna cecha w większości sytuacji. Ja też jestem narzekaczem. Około 45% społeczeństwa ma tą cechę.

Jednak kolejną cechą narzekaczy jest umiejętność znajdowania problemu we wszystkim. Jeśli powiesz do narzekacza „Możesz to zrobić”, on prawdopodobnie odpowie: „Dobrze, ale to nie będzie proste, bo...”, albo „Nie, nie zrobię tego, bo...”.

Jeśli sugeruję „Możesz spróbować...”, on zwykle powie „Nie, bo...”.

Jeśli sugeruję narzekaczowi „Jak zawiążesz to w ten sposób, węzeł będzie trwalszy”, on może powiedzieć „Tak, ale potem będę musiał...”.

Zawsze jest coś, co sprawia, że Twoja propozycja dla narzekacza nie jest tak dobra, jak Ci się wcześniej wydawało! Narzekacz ma stałą odpowiedź na Twoje rady: „Tak, ale...”.

Jeśli masz taką cechę, dobrze jest o niej wiedzieć, żebyś mógł z niej nie korzystać wtedy, gdy utrudnia ona osiąganie celu. Gdy się uczysz, tak jak teraz ze mną, cecha ta może zakłócić Twoją współpracę z nauczycielem. Jeśli powiesz „Tak, ale...” więcej niż 3 razy po przeczytaniu mojej rady, wiedz, że JESTEŚ narzekaczem. Wiedz również, że nie możesz tego zmienić! Ale bądź odpowiedzialny za to, że cecha ta przeszkadza Ci w zauważaniu zalet magazynu.

Niech moc będzie z Tobą!!!!
DB


„The Savvy Journey”

Magazyn podzielony jest na 2 części. Pierwsza daje Ci wsparcie, jeśli podczas procesu uczenia się zaczynasz źle myśleć... o samym sobie! W tej części skupiam się na problemach powiązanych z procesem uczenia się i ich rozwiązaniach. Jeśli Twój problem związany jest z motywacją, idź od razu do drugiej części!

Część 1: Poglądy na uczenie się, które mogą źle wpływać na Twój sukces

W pierwszej części magazynu napisałam o 6 najbardziej powszechnych, nieprzydatnych (i nieprawdziwych) poglądach dorosłych uczniów o nich samych i o uczeniu się. Do każdego z nich dostarczam Ci informacje i dowody, jakie zmienią Twój punkt widzenia na zawsze.

6 najbardziej powszechnych, nieprzydatnych (i nieprawdziwych) poglądów o samym sobie i uczeniu się:

  1. Jestem głupi.

  2. Jestem nieudacznikiem.

  3. Potrzebuję talentu.

  4. Uczenie się czasem się zdarza.

  5. Nie obchodzi mnie to, co myślą o mnie inni ludzie.

  6. Skupianie się na swoich błędach to moja metoda uczenia się.

Dwie ważne lekcje, które przydatne będą w przyszłości:

Ta część zawiera 2 ważne lekcje, które połączą Twoje nowo zdobyte informacje (z systemu "The Savvy System Goal Achiever's Program" i pierwszych 6 lekcji w magazynie) w jedną całość.

 

  • Zawsze byłeś dobry.

  • Emocje to nie fakty. O sferze komfortu.


Część 2: Strategie potrzebne do osiągania celu w praktyce.

W tej części magazynu wyodrębniłam 15 najczęściej spotykanych problemów, gdy dążysz do jakiegoś celu, np. do ukończenia L1. Zobaczysz tu unikalne i zróżnicowane możliwości, w których 3 strategie z "The Savvy System Goal Achiever's Program" (przyp. tłum.: parellinet.com/db_book/default.asp ) realizowane są w prawdziwych sytuacjach. Jeśli jeszcze nie znasz tych strategii, warto zaplanować wystarczająco dużo czasu w przyszłości, aby je poznać! Będziesz chciał poznać podstawowe strategie, aby umożliwić sobie stosowanie ich w każdym momencie, gdy tylko będziesz miał problemy z motywacją; nie musisz wtedy wracać do magazynu po pomoc. Znać 3 strategie, to mieć pewność co do swoich umiejętności w dążeniu i osiąganiu wybranego celu.

Część ta może Ci pokazać, jak jedna lub więcej ze strategii mogą pomóc Ci NIE osiągnąć Twojego celu. Biorąc pod uwagę taki scenariusz, pokażę Ci potem sposób na to, jak możesz wzmocnić swoją motywację albo pokonać przeszkodę, jaką napotkałeś.

  1. Zmotywowałem się do tego, aby przerobić podstawy programu, ale nie umiem tego zrobić w przypadku dalszych części, aby polepszyć poziom Savvy.
  2. Nieoczekiwane problemy przeszkodziły mi w osiąganiu mojego celu.
  3. Zwykle mam tylko parę minut na realizację programu, jak mogę robić postępy?
  4. Mam dużo negatywnych myśli. Jestem swoim największym wrogiem. Powinnaś słyszeć to, jak do siebie mówię!
  5. Za każdym razem, gdy zaczynam, albo przechodzę do nowego zadania, jestem trochę zdenerwowany. Czuję się wtedy niepewnie z powodu nowych i nieznanych wrażeń. Jestem świetny w sabotażu na samym sobie w tym zakresie.
  6. Niewygodnie mi się pracuje gdy czuję, że wszyscy mnie obserwują.
  7. Obiecuję sobie, że wstanę rano i pouczę się, a potem tego nie robię.
  8. Nie potrafię zmusić się do wykonania zadań, które mnie przerażają.
  9. Boję się spróbować konkretnego ćwiczenia z moim koniem.
  10. Naprawdę chcę to osiągnąć, ale nie jestem wystarczająco dobry, wystarczająco mądry, wystarczająco odważny, wystarczająco..., wystarczająco...
  11. Jestem leniwy - wiem to!
  12. Nawet jeśli w końcu zacznę, to i tak ostatecznie nic nie robię.
  13. Powtarzam wciąż to, co już umiem zrobić, bo boję się niewygody przy ćwiczeniu czegoś, czego jeszcze nie umiem.
  14. Dobrze mi szło na początku mojego dążenia do osiągania celu, ale w ostatnich 3 tygodniach straciłem motywację.
  15. Utknąłem w martwym punkcie i nie wiem, co dalej.
 

 

Nieprzydatny, nieprawdziwy pogląd numer 1

JESTEM GŁUPI

Nie będę się z Tobą kłócić – możesz myśleć, że jesteś głupi.

Czasami możesz nawet czuć się głupim.

Na przykład w chwili, gdy Twój koń cały czas biega w kółko, a Ty chcesz, żeby stał w miejscu.

Albo, jak poszturchuje Cię, abyś usunął się z jego drogi, przesuwając Ciebie coraz dalej! Oczywiście możesz sobie pomyśleć i powiedzieć tonem 4-latka: „Koń jest mądry, a ja głupi.”.

Ale - zaryzykuje to powiedzieć – jeśli popatrzysz na to, co już umiesz, nie możesz powiedzieć, że jesteś głupi. Nasz system uczenia się jest sam w sobie istotnym źródłem wiedzy. Informuje on nas o tym, że człowiek, gdy się uczy, może traktować siebie jako pogłębiającego swoją wiedzę, rozwijającego się. Jest to poparte tysiącletnimi dowodami i teoriami dotyczącymi ludzkiego umysłu. To, co wiedzieli naukowcy, zanim pojawił się termin „powszechnej edukacji”, bazowało na sekcjach zwłok.

Umysł, którym posługujesz się obecnie, to nie ten sam umysł, z którego korzystałeś zaraz po swoich narodzinach. Tylko malutka jego część rozwija się przed przyjściem człowieka na świat – cała reszta zmienia się później.

Świat, w którym obecnie żyjemy, zmienia nasz umysł przez cały czas. Liczba neuronów w naszym mózgu nie może się powiększyć, ale może się zmieniać siła połączeń między nimi; wzrasta ona lub maleje, w zależności od tego, jak ciężko pracuje nasz mózg, oraz jak bogate jest środowisko zewnętrzne, w jakim żyjemy.

Problemem jest to, że większość z nas przestaje pobudzać swój umysł do pracy. Dla większości proces ten zakończył się na długi czas przed tym, jak opuścili szkołę. Sami sobie pozwolili na to, aby się zatrzymać w jednym punkcie, aby być na wpół żywymi istotami. A nie cieszyć się wzrostem swoich możliwości.

Ten jeden czynnik – uczenie się – sytuuje Cię w różnych kategoriach.

Każdy proces uczenia się z Twoim koniem kształtuje Twój umysł!

Paradoksalnie, użyliśmy tego niezwykłego środka, jakim jest nasz umysł, do tego, aby potwierdzić nasze niedowierzanie co do naszych umiejętności.

Każdy, kto sprawił, że uwierzyłeś w swoją głupotę, nie miał pojęcia, o czym mówił.

 


Nieprzydatny, nieprawdziwy pogląd numer 2

JESTEM NIEUDACZNIKIEM

Za każdym razem, gdy dostałeś złą ocenę w szkole, po wielu godzinach nauki, bez żadnego wysiłku ze strony sprawdzającego w celu odkrycia, dlaczego popełniłeś te błędy – byłeś „programowany” do tego, aby uwierzyć, że może Ci się coś nie udać.

Jedną z rzeczy, którą bardzo cenie w pracy z materiałami Pata jest Jego niezwykła umiejętność. Pat daje Ci do zrozumienia, że WSZYSTKIE doświadczenia mają wartość przy uczeniu się; nawet te, które nie do końca są zgodne z naszymi planami. Wsparcie Pata w tym zakresie znajduję szczególnie w wielu Jego osobistych opowieściach.

Kiedy pracuję z Nugget’em (przyp. tłum.: koń Stephanie), często przypominam sobie opowieści o tym, jak Pat radził sobie z niepożądanymi sytuacjami. Jestem pewna, że On nigdy nie czuje, że jest nieudacznikiem. I ani ja nie powinnam tak czuć, ani Ty!

Przez te wszystkie lata, gdy byłam nauczycielem, nigdy nie mogłam pojąć, dlaczego ponoszenie porażek łączy się z procesem uczenia się. Jeśli uczeń poniósł porażkę, było to spowodowane nieadekwatną metodą uczenia się, albo czymś nieefektywnym w moim uczeniu.

Ale stereotyp wyniesiony ze szkoły jest jasny: niektórzy dostają dobre oceny i są mądrzy, niektórzy dostają złe oceny i są głupi, a gdzieś pośrodku jest cała reszta ludzi.

Zaakceptowaliśmy to, że możemy ponieść porażkę w procesie uczenia się. Dla mnie proces uczenia się i porażka wzajemnie się wykluczają. Proces uczenia się zawiera wszystkie elementy potrzebne do zmiany z kogoś niekompetentnego w kompetentnego.

Kiedy nie odniosłeś sukcesu w szkole, zawsze były 2 możliwe powody: Twoja mała wiedza o uczeniu się, jako umiejętności, albo małe kompetencje Twojego nauczyciela w rozwijaniu tej umiejętności. Najdziwniejszą rzeczą w szkole jest to, że można „zawalić” pewne przedmioty i nadal zdawać do następnej klasy. Czy to znaczy, że niektóre przedmioty w ogóle nie były ważne? Czy to znaczy, że tylko część nauczanego materiału ma wartość w przygotowywaniu do radzenia sobie w życiu? Czy jeśli nie zdałeś testu, mierzącego Twoją wiedzę i umiejętności, nie powinien być on powtarzany, aż do zaliczenia go? Jaką informację wynosisz dla siebie, będąc w powyższej sytuacji?

Kiedy łączymy porażkę z procesem uczenia się, bardzo upraszczamy ten proces. Zaczynamy kształtować sobie rzeczywistość, podczas gdy wygląda ona zupełnie inaczej; Zaczynamy mówić: „Wiedziałem, że sobie nie poradzę.”.

Co by było, gdybyśmy na moment połączyli ze sobą porażkę z procesem uczenia się?

Przypatrzmy się następującej sytuacji: umówmy się, że masz chodzić na zajęcia z informatyki. W pierwszym tygodniu nauczyciel daje Ci 10 specjalistycznych terminów do nauczenia się. W piątek nauczyciel sprawdzi ich znajomość. W czwartek wieczorem siadasz do nauki i trochę sobie je przyswajasz. Oczywiście wiedziałeś o piątkowym teście wcześniej, więc robisz cokolwiek, aby się do niego przygotować (o przypadku, gdy nie robisz nic, powiem później). A więc: następnego dnia podchodzisz do sprawdzianu. Wynik – 50% masz źle, a 50% dobrze. Zasłużyłeś na dopuszczający (2). Na kartce ze sprawdzianem widzisz dużo czerwonego tuszu. Twój test wygląda tak strasznie, jak obraz po bitwie pod Waterloo. Niektórzy ludzie, zaliczając do nich pewnie i Ciebie pomyślą, że poniosłeś klęskę.

CO TAK NAPRAWDĘ SIĘ STAŁO?

Popatrzmy na to z innej perspektywy. To prawda, miałeś 50% słówek źle. Ale czy nie udało Ci się zupełnie? To, co na pewno wiemy, to że Twoja metoda uczenia się słówek w nocy, przed sprawdzianem, nie sprawdziła się. Właśnie nauczyłeś się tego, że:

MASZ ZŁĄ STRATEGIĘ UCZENIA SIĘ NOWYCH SŁÓWEK

W następnym tygodniu otrzymujesz nową listę słówek do nauki. Założę się, że jeśli znowu powtórzysz swój sposób z uczeniem się na noc przed testem, znowu dostaniesz tą samą ocenę. Parę słówek Ci się utrwali, niektóre z nich nie.

Porażkę możesz ponieść tylko wtedy, gdy jako „nieudacznictwo” rozumiesz to, że nie znalazłeś nowej metody uczenia się słówek. Jeśli będziesz stosował dalej tą samą metodę przez 3 kolejne tygodnie z rzędu, zwariowałeś; ale to jest normalne. Prawdopodobnie nikt nigdy nie powiedział Ci, że:

JEŚLI TO, CO ROBISZ, NIE DZIAŁA, ZRÓB COŚ CAŁKOWICIE PRZECIWNEGO DO WCZEŚNIEJSZEJ METODY

Tu nie chodzi o to, że nie możesz nauczyć się tych słówek. Tu nie chodzi o to, że jesteś nieudacznikiem. To po prostu znaczy, że masz złą metodę uczenia się.

Pomyśl o tej historii w odniesieniu do programu PNH. Czy możesz teraz zauważyć to, jak samego siebie z góry skazujesz na bycie nieudacznikiem? Zobaczmy, jak możesz postrzegać tą samą sytuację jako sukces, albo chociaż jako część procesu uczenia się.

Wróćmy do Twoich 50% na teście. Czy wiesz, że są dwie możliwości, co do interpretacji tego wyniku przez Twój mózg? To zależy od tego, jaką drogę Ty wybierzesz. Mogłeś nie wiedzieć o tym, że masz jakikolwiek wybór – ale go masz!

Oto jedna z interpretacji Twojego wyniku. Możesz powtórzyć zdanie, które słyszałeś w szkole - i zapamiętać je sobie (tak jak często to robimy): „Jesteś głupi, miałeś 5 słówek źle, nie udało Ci się”. Po takim komunikacie Twój mózg przyporządkuje do tej sytuacji wszystkie negatywne emocje i stany, które połączone są z porażką, jak np. depresja.

Od tego momentu będziesz sobie powtarzał: „Jestem nieudacznikiem”, „To dokładnie tak, jak w szkole... nigdy tego nie osiągnę”, „Nie obchodzi mnie jakiś głupi test”, albo „Jestem za stary aby się uczyć nowych rzeczy”.

TO NIEBEZPIECZNE TAK MYŚLEĆ O MOŻLIWOŚCI ROZWIJANIA SWOJEGO UMYSŁU -NIEZALEŻNIE OD TEGO, CZY JESTEŚ MŁODY, CZY STARY

Zwyczaj zauważania, jak dużą porażkę ponieśliśmy, jest stale powtarzany. „Hej, jak dużo słówek miałeś źle?”, „Siedem. A Ty, ile miałeś źle?”. Jeśli skoncentrujesz siłę swojego umysłu na ZŁYCH odpowiedziach i stwierdzisz „Jak mogłem być tak głupi, żeby wpisać to jedno źle?!”, to tylko tego nauczysz się z tej całej sytuacji.

Jak wiele z Was przychodzi na lekcję ze swoim koniem, ciesząc się, wśród wszystkich złych doświadczeń, tylko tymi dobrymi rzeczami? Czy przychodzisz na lekcję wiedząc, jak wiele razy Savvy String zaplątał się w Carrot Stick, albo odwrotnie, jak wiele razy się nie zaplątał?!

Teraz pomyśl, jakie pytania możesz sobie zadać w takiej sytuacji. Być może „Jak mogłem mieć tak nieskoordynowane ruchy?”.

Twój mózg kocha dobre pytania. Właśnie dałeś mu do zrealizowania misję. Twój umysł zabierze się teraz do pracy – będzie szukał wszelkich dowodów na to, jak bardzo możesz być głupi. Na pewno znajdzie powód, dla którego źle wpisałeś to jedno właśnie słowo. Powód ten będzie widniał w Twojej pamięci pod hasłem „jak działać, aby źle mi poszło”. A ponieważ pracy tej towarzyszyło napięcie i podniecenie, powstanie następny automatyzm „Zrób wszystko tak samo źle”, który zadziała przy następnym teście ze słówek.

A co się stanie, gdy nie będziemy łączyć porażki z uczeniem się? Pokażę Ci drugą możliwość patrzenia na 50% na teście. Miałeś połowę słów dobrze. W jaki sposób się ich nauczyłeś? Musiałeś zrobić coś innego niż w przypadku pozostałych, nawet, jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy w tym momencie. Jeśli będziesz zmuszał swój mózg do pamiętania, w jaki sposób osiągnąłeś 50% dobrych odpowiedzi, wymyślisz nowe sposoby nauki w następnym tygodniu. Twój umysł jest bardzo mądry.

To, czego szukasz, będzie tym, co znajdziesz

UWAGA próba przekonania niewtajemniczonego nauczyciela, rodzica albo szefa, że 50% na teście jest czymś innym niż porażką, nie jest mądrym pomysłem. Czasem lepiej jest zatrzymać takie przekonanie tylko dla siebie!

NAJDŁUŻSZA LISTA

W życiu częściej udaje Ci się niż ponosisz klęskę. Ale u większości ludzi lista ich porażek jest dużo dłuższa niż ich sukcesów. Dlaczego tak dobrze pamiętamy nasze porażki? Po prostu dlatego, iż kierujesz uwagę swojego umysłu na porażki przez większość swojego życia. Nauczyłeś się tak robić.

Oduczenie się tego zwyczaju jest warte nauczenia się tysiąca książek o strategiach.

 


Nieprzydatny, nieprawdziwy pogląd numer 3

POTRZEBUJĘ TALENTU

Kiedy sami kształtujemy taki pogląd? Większość z nas ma takie przekonanie o czymś, czego bardzo ? chcieliby się nauczyć.

Musisz tylko porozmawiać z kimś, kto osiągnął bardzo wiele w jakiejś dziedzinie, aby zrozumieć, że talent prawdopodobnie odegrał tylko małą część w dochodzeniu do perfekcji w tym właśnie zakresie. Powiedz tej osobie, że ma naturalny dar – talent, a prawdopodobnie Cię wyśmieje. On spędził niezliczone ilości godzin, ciągle kształcąc swoje umiejętności.

Jaka jest różnica pomiędzy nim a Tobą? Jedna zasadnicza. On już to osiągnął, a Ty nie.

Większość z nas patrzyła na innych i mówiła: „Oni oczywiście mogą to zrobić, bo oni są inni ode mnie”. Tym, co mnie na początku zdziwiło, to patrzenie w taki sposób również na mnie. Nie mam wątpliwości, że ktoś pomyślał tak i o Twoich zdolnościach. Tylko Ty wiesz, jak dużo pracy wymagało dążenie do coraz lepszych efektów.

KŁOPOTLIWE ETYKIETKI

Są 2 główne etykietki, które „przyczepiamy” ludziom. Na początku wydają się one nieszkodliwe; traktujemy je jedynie jako pomoc przy opisywaniu kogoś. Ale w rzeczywistości są przeszkodą dla wielu z nas:

TALENT i NATURALNOŚĆ

Czytanie jest umiejętnością niemalże naturalną; Ale artysta postrzegany jest jako człowiek utalentowany. Popatrz na to, jaki jest rezultat tego przekonania – większość ludzi potrafi czytać i zaklina się, że nie potrafi rysować. Usłyszysz ludzi, którzy powiedzą „Ona na pewno ma talent artystyczny, to jest zapisane w jej genach, jej rodzice byli genialnymi artystami”. Jest też druga strona tego przekonania – „Nie oczekuj ode mnie jakiegokolwiek talentu w tym zakresie, Ty także nie będziesz go miał. Nikt nigdy w naszej rodzinie nie był dobrym artystą”.

Nadanie samemu sobie albo innym etykietki „utalentowanego”, jednocześnie znaczy akceptacje lub negacje możliwości osiągnięcia czegoś np. w sztuce. Ale co by było, gdyby to czytanie uznano za czynność, do której wymaga się szczególnego talentu?

Zarzucono by Cię stosem książek do nauki i powiedziano, żebyś wszystkie przeczytał. Nikt nie próbowałby Cię nauczyć czytania, ponieważ nikt nie chciałby przeszkadzać w rozwoju Twojego naturalnego daru czytania. Wszyscy powiedzieliby: „On potrafi czytać, to oczywiste; jego rodzice to doskonale umieli”. Oczywiście, jeśli bycie artystą uznawane byłoby za podstawową umiejętność, nikt nie zakładałby, że tak po prostu weźmiesz do ręki pędzel i zaczniesz malować; byłyby konkretne sposoby, jak, krok po kroku, z dużą liczbą potrzebnych powtórek, zostać perfekcjonistą w malarstwie.

CIĘŻKA PRACA

Wiele umiejętności uważanych jest za niezwykłe, wyjątkowe. Dzieje się tak dlatego, iż istnieje mit o konieczności posiadania specjalnego talentu. Nie znam nikogo, kto miał jakąś umiejętność i nie musiał ciężko pracować nad jej rozwijaniem. Co więcej, jeśli ja też bym tak ciężko pracowała i podjęła te same kroki w tym kierunku, miałabym tą samą umiejętność, co tamta osoba. Na moje szczęście i nieszczęście, przyczepiono mi już dwie z tych etykietek podczas gdy używałam swoich umiejętności do zrobienia czegoś. Na szczęście, ponieważ ludzie mają dla Ciebie szacunek i płacą Ci dużo pieniędzy za Twoje usługi, jeśli postrzegają Cię jako utalentowanego w jakiejś dziedzinie. Na nieszczęście, ponieważ wiem, że każdy może osiągnąć to, co ja, jeśli postępowałby w ten sam sposób.

Widziałam już ludzi, którzy tłumaczą się etykietkami „utalentowanego” i „naturalnego” jeśli nawet nie spróbują pracy nad swoimi możliwościami.

NERWOWY „NATURALNY”

Ludzie często mi mówią, że urodziłam się po to, żeby uczyć innych. Że jestem naturalna. Ha! Pozwólcie, że opowiem Wam dwie historie o Stephanie, naturalnym nauczycielu. Zaczęłam uczyć w 1974 roku w jednostce Armii Stanów Zjednoczonych. Pierwszego dnia pracy weszłam do klasy i spojrzałam na 40 uczniów – wszyscy byli mężczyznami. Zaczęłam się tak poważnie jąkać, że musiałam przestać mówić. Nogi pod spódnicą trzęsły mi się tak bardzo, że miałam później siniaki po wewnętrznej stronie kolan. Jedynym pomysłem, jak przychodził mi do głowy, było odwrócenie się i podejście do tablicy. Pomyślałam, że jeśli napiszę na niej swoje imię, moje serce choć trochę przestanie bić jak oszalałe.

Tak więc, powoli podeszłam do tablicy, wzięłam do ręki kawałek kredy i podniosłam dłoń, aby napisać swoje imię. Jednak moje ręce tak bardzo się trzęsły, że kreda zaczęła się rozłamywać na tablicy. Byłam tak zdenerwowana, że nie mogłam opuścić ręki i odłożyć kredę. Kreda w całości pokruszyła się; tylko odciski moich dłoni widoczne były na tablicy. Do dzisiaj nie wiem, jak rozwiązała się ta niefortunna sytuacja. Jakoś „naturalnie”!

PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIĘ W BIEDZIE

Po 6 latach bycia nauczycielką, zostałam zaproszona do wygłoszenia wykładu dla Towarzystwa Inżynierii. To byłby mój pierwszy profesjonalny wykład, z dużą liczbą słuchaczy, nie tylko zwykłe uczenie w szkole. Wygłosiłam wiele takich wykładów w mniejszych grupach i otrzymywałam za nie wiele pochwał. Myślałam, że jestem gotowa na większe wyzwanie.

Moja najlepsza przyjaciółka z tego okresu nigdy nie słyszała moich wykładów, ale słyszała opinie, że jestem w tym bardzo dobra. Zaprosiłam więc ją na mój wykład. Pierwszy raz byłam na tyle pewna swoich umiejętności, aby zaprosić kogoś znajomego na salę wykładową. Chciałam, żeby ktoś mi pokibicował; czułam, że jestem naprawdę dobra w wykładaniu, wierzyłam w dobre oceny słuchaczy.

W nocy przed wykładem byłam ogromnie zdenerwowana. Rano wszystko to, co mogło pójść źle, tak właśnie poszło. Stanęłam na kablu z mikrofonu, który ukryty był w postaci mikroportu, wyciągnęłam cały kabel na wierzch, a w końcu nadepnęłam na sam mikrofon. Podczas wykładu powiedziałam kilka bardzo słabych żartów, które wprowadziły w zakłopotanie nie tylko słuchaczy, ale i mnie samą. Znowu strasznie trzęsły mi się kolana, ale tym razem miałam ubrane spodnie. Dodatkowo niczym nie mogłam się zasłonić. Gdy skończyłam swój wykład, nikt nie klaskał. Moja przyjaciółka podeszła do mnie i powiedziała „Słyszałam, że jesteś dobra. Ale w rzeczywistości nie jesteś!” i odeszła.

UKRYTA ŚCIEŻKA

Umiejętności budowane są stale na poziomie warstw. Jeśli chwilę się zastanowimy, możemy zauważyć, jaką drogą podążaliśmy w procesie uczenia się, aby zrobić coś dobrze. Jeśli robisz coś, używając swoich umiejętności, nie zwracasz uwagi na to, jak się tego uczyłeś; masz po prostu świadomość, że zawsze mogłeś to zrobić. Gdy zatrzymasz się nad tym na chwilę, przypomnisz sobie, że nie zawsze tak było. Przekonanie, że umiałeś to od zawsze, przysłania istotny fakt - rozwijanie innej, nowej umiejętności, będzie polegało na podążaniu podobną ścieżką, jak w przypadku wykształconej i rozwiniętej już umiejętności. Uczenie się jest zawsze aktywnym procesem. Musisz podjąć jakieś kroki, aby zmienić stan swojej wiedzy – to nie dzieje się „ot tak”. I kiedy raz zdasz sobie z tego sprawę, nic nie może zatrzymać Cię przed uczeniem się czegokolwiek, co umieją już inni.

Pomyśl o swoich poglądach dotyczących PNH. Kiedy będziesz następnym razem oglądać kasetę video z Patem, albo instruktorem PNH... przypomnij sobie o tej lekcji. Przekonaj się, czy sam sobie będziesz wmawiał, że „oni są naturalni”, albo „oni mają talent”, aby sprawdzić, czy dostałeś się w pułapkę o nazwie „Potrzebuję talentu”. W taki sposób mógłbyś zniszczyć możliwość osiągnięcia swojego celu.

 


Nieprzydatny, nieprawdziwy pogląd numer 4

UCZENIE SIĘ ZDARZA SIĘ

Zwykle zdarza się tak, że uczestnicząc w zbiorowych treningach, w wykładzie, albo seminarium, podejdziesz do tego dokładnie tak samo, jak do nauki w szkole. Jeśli nie nauczyłeś się uczyć, a uczenie się nie stanowi dla Ciebie umiejętności, usiądziesz w sposób, w jaki siedziałeś w szkole, zaczniesz notować tak jak zwykle, czytać tak, jak to zawsze robiłeś. Jeśli umiesz śnić na jawie, teraz będziesz miał do tego okazję - z powodu nudy. Jeśli wcześniej unikałeś i udawałeś, że nie słyszysz pytań „Nie boisz się upokorzenia?”, będziesz od nich uciekał i teraz.

Jedyną zmianą, jaką możesz zauważyć może być to, że minęło parę lat od momentu gdy opuściłeś szkołę. W większości przypadków ten czas pogłębił negatywne nawyki wyniesione z czasów szkolnych, a zmniejszył udział tych pozytywnych. Twoje wyniki ze szkoły nie były przypadkowe – musiałeś zrobić coś, żeby otrzymać właśnie takie. Jeśli nieustannie dostawałeś te same oceny, teraz wiesz, że cokolwiek robiłeś, aby je otrzymywać, Twoje działania były konsekwentne. Jeśli to, w jaki sposób pracowałeś, nie dawało efektów, teraz będziesz musiał zrobić coś zupełnie innego. To inne działanie będzie kolejnym z nowych możliwości na twojej drodze.

 

UCZENIE SIĘ NIE JEST ZA DARMO. MUSISZ JAKOŚ NA TO ZAPRACOWAĆ

Niestety, jesteśmy tylko na tyle dobrzy (w jakiejkolwiek sytuacji), na ile dobre mamy możliwości do wyboru. Osiągnięcie sukcesu w jakiejś dziedzinie jest jedynie sprawą zwiększania sobie ilości możliwości do wyboru. Wszystko to, co według Ciebie jest niemożliwe do zrobienia jest sytuacją, w której nie masz nowych możliwości wyboru.

ŻONGLOWANIE MOŻLIWOŚCIAMI WYBORU

Kiedy uczyłam żonglowania w trakcie „Weekendu z uczeniem uczenia się”, byłam zdumiona, jak wiele osób ma trudności ze złapaniem piłki. Większość osób koncentruje się na ręce, którą mają złapać tylko jedną piłkę. Zwróć kiedyś uwagę na ludzi, którzy próbują złapać dwie albo trzy piłki.

Jeden mężczyzna miał z tym zadaniem ogromny problem. Kiedy piłki leciały w górę, 9 na 10 razy lądowały na podłodze. Był tym bardzo sfrustrowany i był przekonany, że nigdy nie uda mu się żonglowanie.

Żadna ilość powtarzania tego ćwiczenia nie zmieniłaby jego umiejętności, bez przypatrywania się jego dłoniom w momencie gdy łapał piłkę.

Obserwowałam to dokładnie – wszystkie jego palce były jakby sklejone ze sobą. Jego dłoń ułożona była w kształt filiżanki. Dlatego właśnie dodałam nową możliwość wyboru.

Tak robi też Pat, gdy przychodzi do niego student z problemem – daje mu nowe możliwości wyboru. Nowe sposoby myślenia i postępowania z koniem.

Wracając do mojego studenta – poprosiłam go o to, aby otworzył swoją dłoń, szeroko rozpostarł palce, ustawił kciuk prostopadle do reszty palców i w ten sposób złapał piłkę. To sprawiłoby, że ręka będzie bardziej wrażliwa na ciężar piłki, a uchwyt pewniejszy. Po kilku próbach ten student żonglował tak dobrze jak reszta.

MOŻESZ SIĘ NAUCZYĆ WSZYSTKIEGO

Ludzie zawsze wykonują swoje zadania tak dobrze, jak tylko to potrafią. Nie chodzi tu o to, że czegoś nie umieją – oni po prostu mogą nie mieć dostępu do możliwości, które zmieniłyby ich sytuację. „Wszyscy ludzie podejmują dobre decyzje wybierając z dostępnych dla nich możliwości” - to zdanie, które usłyszałam od Erica Jensena, jednego z założycieli Supercamp’u w Stanach Zjednoczonych. To właśnie zdanie wniosło nowe obserwacje do moich rozmyślań na temat procesu uczenia się. Kiedy dotarł do mnie sens tego prostego założenia, mogłam potwierdzić jego słuszność za każdym razem, gdy obserwowałam kogoś, kto się uczy. Odkrywałam rzeczy, które poprawiały zdolność uczenia się, oraz inne, które w tym przeszkadzają. Głęboko wierzę w to, że każdy jest w stanie nauczyć się czegokolwiek, czego tylko zapragnie.

Niepowodzenie ucznia nie jest spowodowane jego niemożliwością nauczenia się lub wykonania czegoś. Prawdziwą przyczyną jest mój brak wyboru spośród możliwości nauczenia go tej konkretnej umiejętności.

Uświadomiłam sobie istnienie pewnej mojej zdolności – umiem zaobserwować, jak należy podchodzić do procesu uczenia się, oraz jak dodawać nowe możliwości wyboru do tego podejścia. Gdy stałam się lepszym nauczycielem, stale dodawałam nowe pozycje do mojej listy z możliwościami wyboru związanymi z nauczaniem. Dzięki temu więcej moich studentów odnosiło sukces, częściej, i z większą łatwością.

PO PROSTU NAJLEPSZY

Pierwszym krokiem do sukcesu było dla mnie zauważenie, że uczniowie dają z siebie wszystko, jeśli mają możliwości wyboru co do procesu uczenia się i nauczania. Pamiętaj, twój koń jest twoim uczniem!

Natkniesz się na pogląd pochodzący z nauki z Patem, że zawsze to TY wywołałeś odpowiedź, jaką przed chwilą otrzymałeś od konia. Jednym z powodów, dla których powyższe zdanie jest tak ważne dla twojego nauczyciela jest to, że to ty ponosisz odpowiedzialność za próbowanie czegoś całkiem innego, gdy jedna z metod nie działa. Według mnie nie należy nigdy winić konia; jednym z argumentów za tym przemawiających jest to, że obwinianie konia kładzie odpowiedzialność za nowy rezultat w jego ręce (nogi)!

To ważna lekcja dla ciebie, jako nauczyciela twojego konia, ale i jako ucznia Pata. Jako uczeń musisz zdawać sobie sprawę z tego, że efekt, jaki osiągnąłeś, zależy od reakcji konia, ale i tego, że koń zrobił wszystko co było w jego mocy, aby zadanie to wykonać jak najlepiej. 

Widziałam wielu uczniów, z różnych środowisk, a większość z nich miała nieefektywne metody pracy; mam na myśli ograniczoną liczbę wyborów podczas nauki. Łatwo jest zrozumieć powód, dla którego uczeń ponosi porażkę. O wiele trudniej jest zrozumieć, jak dobry uczeń może mieć efektywne metody - a to dlatego, iż konserwatywny program nauczania nie przekazuje nam takich umiejętności. 

Sugeruję Ci, abyś w trakcie sesji z koniem dawał z siebie wszystko, co najlepsze, tak samo, jak koń. Rezultaty sesji bazują na najlepszych wyborach, do jakich masz dostęp - teraz wiesz, jak zachowywać się jako nauczyciel i uczeń Parelli'ego. 

Powinno być oczywistym, że należy zacząć od porównania uczniów, którzy dostają dużo jedynek i dwój, z tymi, którzy ciągle dostają szóstki. Wszyscy mają jakieś określone, znakomite sposoby na to, aby osiągnąć przewidywalny rezultat. 

Jeśli miałeś w szkole słabe stopnie, powinieneś wiedzieć, że było to po prostu spowodowane jedną rzeczą - nikt nie pokazał Ci możliwości wyboru, jakie miał uczeń "szóstkowy". Jeśli nauczę się, jak uczeń "szóstkowy" pracuje, aby dostać szóstkę, a potem nauczę się tego samego, co robi uczeń "mierny", szybko okaże się, że uczeń "mierny" zamieni się w ucznia "szóstkowego"... I ja tak zrobiłam. 

Nigdy nie spotkałam ucznia, który chciał być słaby - ale spotkałam dużo osób, które były słabe. Jeśli miałabym taką samą metodę uczenia się i nauczania, też spotkałaby mnie porażka. 

Zacznij podglądać "szóstkowych" uczniów Pata. Tych, których myśli i zachowania prowadzą do szóstki. Jeśli nie ma kogoś takiego wokół Ciebie, oglądaj kasety video! Potem porównaj to, co zobaczyłeś, do swojego działania - na pewno odkryjesz różnice. Jak on trzyma swoją rękę, kiedy wysyła konia i prowadzi w Circling Game? Czy jest jakaś różnica pomiędzy Patem a tobą? Jeśli nie jesteś pewien, poproś kogoś o nagranie na kasetę video twoich zabaw z koniem. 

Wasze sesje w trakcie których czegoś się uczycie, powinny być nauką o nowych wyborach (możliwościach zrobienia czegoś lub możliwościach myślenia o tym w inny sposób), albo ulepszaniem tych, które już znamy. 

Więc czemu uczniowie w szkole robią coś innego? Cóż, gdzie mieliby się nauczyć, że mają możliwość wyboru? Mieliby to robić tylko przez myślenie o tym? Z nikąd? Skąd??

Oni nie są takimi szczęściarzami, jak ty; Ty masz dostęp do informacji i zapis wskazówek, jakich udziela nam mistrz - Pat - robiąc to w najlepszy sposób, jaki tylko jest możliwy, abyś porównał siebie z nim i zdobył savvy. 

Nieprzydatny, nieprawdziwy pogląd numer 5

NIE OBCHODZI MNIE TO, CO MYŚLĄ O MNIE INNI LUDZIE

Oczekiwania! Co za temat!

Najpierw spotykamy się z oczekiwaniami wobec nas samych. Później oczekujemy sami od siebie. Możesz mieć najlepsze metody uczenia się, ale jeśli wymagania stawianie ci przez innych są niskie, zwykle będziesz mało osiągał.

Kiedy chodziłam do szkoły, byłam zwykle zakłopotana - rzadko mogłam zrozumieć, czego się ode mnie oczekuje. To było jak łowienie ryb; czasami udawało mi się złapać rybę, czasami żyłka zaplątywała się i musiałam ją skracać, obcinać. Kiedyś nieumyślnie zjadłam przynętę, kiedyś wzięłam na haczyk samą siebie jako przynętę... Starałam się, jak mogłam. Czasami otrzymywałam etykietkę "ogromny potencjał". Czasem też miałam etykietkę "potrzebuję, aby ktoś poświęcił mi swoją uwagę"... i czasami w ogóle nie dostawałam odpowiedzi. Czasami dostawałam szóstkę, a czasami stałam w kącie.

Nie mogłam zrozumieć tego, czemu takie samo zachowanie się na lekcjach Pana Smitha przynosiło dobre efekty, a u Pani Jones nie. W końcu doszłam do tego, że wysokość moich ocen miała mały związek z tym, jak ciężko się uczyłam. Największy wpływ miało to, jak nauczyciel podchodził do tego, co robiłam i jak pracowałam. Straciłam dużo energii na domyślanie się, jaką uczennicą powinnam być, aby mój nauczyciel mnie polubił. Ostatecznie miałam wiele strategii na to, jak przekonać ludzi do lubienia mnie - ale... wciąż nie umiem mnożyć ułamków.

SKANDAL Z BALONEM POWIETRZNYM

Byłam w siódmej klasie. Miałam 12 lat. Moje życie wyglądało dokładnie tak jak życie innych nastolatek. Grałam w zespole, ciągle coś mówiłam, byłam klasowym klaunem, dobrze się uczyłam i naprawdę lubiłam szkołę. W domu też wszystko się układało. I wtedy zdarzyło się coś niezwykłego. Dostaliśmy zadanie z angielskiego. Uczyliśmy się o poezji i sami mieliśmy napisać jakieś wiersze (czego nie znosiłam), a potem poproszono nas o przygotowanie projektu (co uwielbiałam). Naszym zadaniem było stworzyć antologię naszych własnych wierszy i tych, które lubimy. Jak ja kochałam słowo "antologia" - to brzmi tak poważnie, dostojnie. "Stephanie, co robisz?", "Tworzę antologię". To było prawie tak dobre słowo, jak "osmoza", czego nauczyłam się w szóstej klasie. Mieliśmy tydzień na to, żeby zdecydować, jak rozplanujemy naszą pracę nad antologią. Powiedziano nam, że mamy być kreatywni, nasze projekty miały być duże, jasne i kolorowe. Mogliśmy użyć wszystkich udostępnionych materiałów - kolorowego papieru, włóczki, wycinków z gazet - albo znaleźć swoje własne, inne.

Zaczęłam jak większość. Spróbowałam kaligrafii na kilku wierszach. Podpalałam rogi kartki aby wyglądała na starszą, niż była w rzeczywistości. Zebrałam obrazki, które mogłyby obrazować treść wiersza. Wszystko było zgodne ze standardem kreatywności ucznia normalnej, klasycznej 7 klasy.

Wtedy wpadłam na genialny pomysł. Uczyliśmy się o pogodzie na fizyce. Wysyłaliśmy balony z naszymi imionami i adresami licząc na to, że ktoś w Chinach znajdzie nasz balon i przyśle do nas list. Postanowiłam nadmuchać balon powietrzny - było na nim około 6 stóp powierzchni na moje wiersze. Potem wypuściłabym powietrze z balonu, a moje wiersze zmniejszyłyby się razem z nim. Wyobraziłam sobie te małe plamki, które byłyby nie do przeczytania aż do momentu, gdy znowu nadmucha się balon.

Moim rodzicom spodobał się ten pomysł. Zachęcali mnie, kupili mi balon, patrzyli, jak spisuję wiersze flamastrem i byli przerażeni tak samo jak ja, gdy cały tusz zszedł z balonu podczas spuszczania powietrza. Pomogli mi dobrać odpowiedni flamaster i nauczyć się pisać po gumowej powierzchni. Pamiętam te informacje do dziś.

Z nowym "sprzętem", podjęłam kolejną próbę. Tym razem wiedziałam, że wszystko będzie świetnie!! Widziałam samą siebie w klasie, śmiałam się myśląc o projekcie. Mój miał być najlepszy z wszystkich. Tydzień później z przejęciem rozmawiałam z moimi koleżankami i kolegami z klasy o projekcie. Dzień oddania naszych prac nadszedł. Każdy wstawał ze swojego miejsca i prezentował nauczycielowi projekt. Patrzył na nas, czasami potakiwał, czasem marszczył brwi, a potem popatrzył na mnie.

"Gdzie twój projekt, Stephanie?"

"Tutaj" - powiedziałam w momencie, gdy trochę za mocno klapnęłam sflaczałym balonem o ławkę.

MOJA BAŃKA MYDLANA PĘKA

Ciągle jest mi trudno opisać wyraz jego twarzy w tym momencie, chociaż nadal go pamiętam - na dodatek dziś wiem o wiele więcej o mowie ludzkiej twarzy.

"Co TO jest?" - zapytał.

"To jest mój projekt - musi go pan tylko nadmuchać odkurzaczem, a wszystkie wiersze pojawią się na powierzchni balonu!"

Jedynym zdaniem, które nieodłącznie wiąże się z tą sytuacją, było "Spodziewałem się tego po tobie".

Aha! Spełniłam jego oczekiwania! 

I jedynie ton jego głosu zwiastował coś złego...

Powiedział mi, że "moje ciągłe próby zwrócenia na siebie uwagi będą przyczyną porażek w dalszym życiu". Oblałam projekt. Ośmieszono mnie przy moich kolegach i koleżankach. Rozchorowałam się. Przez trzy dni nie chodziłam do szkoły.

I wtedy zmądrzałam. Doszłam do wniosku, iż mój nauczyciel jest głupi. To był bardzo dobry wniosek z całej sytuacji. Nie nauczyłam się tego, czego on próbował mnie nauczyć. Dzięki Bogu. Byłam o jeden krok bliżej stawania się Stephanie Burns.

WYRZUĆ TO, CO NIEPOTRZEBNE

Wiedząc, czego oczekują od Ciebie do nauczenia się, możesz zaoszczędzić wiele czasu i dużo potrzebnej energii. Często wydatkujemy naszą energię na coś zupełnie niepotrzebnego. Jeśli jako nauczyciel powiem moim uczniom czego dokładnie od nich oczekuję, zapewne to właśnie dostanę. Korzyść uczniów to wiedza, gdzie dokładnie zmierzają ich wysiłki. Nie jest zabawne ciężko pracować tylko po to, by kogoś zadowolić albo by dostać dobrą ocenę, a nie zaliczyć zadania tylko dlatego, że nie spełniłeś czyichś oczekiwań. Oczekiwania powinny być wcześniej określone.

Materiały do samodzielnej pracy wg Pata są cudowne ze względu na jasno określone oczekiwania. Spotykałam wielu instruktorów PNH, a każdy z nich miał dokładnie te same. Konsekwencją jest jedna z największych zalet programu Pata. Jeśli starasz się zaliczyć L1, nie ma żadnej tajemnicy w tym, jak to osiągnąć! Nie musisz poświęcać roku, aby potem dowiedzieć się, że robiłeś coś źle. Masz "checklists" i "log book". Musisz tylko robić to, co masz zrobić i po prostu potem to osiągasz. Następnie przechodzisz do L2.

MASZ PRAWO WIEDZIEĆ! CELNY STRZAŁ DO BRAMKI

Jeśli pracowałbyś z jakimkolwiek innym programem niż PNH, musiałabym dać ci wykład ze strategią uczenia się tego programu. Mam około 25 stron pracy, która pomaga uczniom radzić sobie z ich nauczycielami, którzy nie mają sprecyzowanych oczekiwań. Czy to nie miło wiedzieć, że jako uczeń Pata, nie musisz czytać ani jednej strony z tej pracy?

PRZEPRAWA PRZEZ OCZEKIWANIA

Jest kilka pułapek otaczających oczekiwania, które musisz ominąć podczas ustalania do jakiego celu chcesz dążyć. Obszary, na których konkretne oczekiwania nie wspierają procesu uczenia się, mogą znajdować się zarówno w klasie jak i na zewnątrz. Mogą być generowane w środowisku wewnętrznym albo zewnętrznym.

Oczekiwania mogą stanowić pewną barierę, jeśli nie są zgodne z rzeczywistością. Jeśli twoje oczekiwania są nieosiągalne, to sam z góry skazujesz się na przymus rezygnacji z programu. Widziałam zbyt dużo osób, które ponosiły porażkę po prostu z powodu zbyt dużych oczekiwań, w zbyt krótkim czasie. Jeśli nigdy nie przebiegłeś kilometra, to nie ma sensu ustalać sobie jako cel przebiegnięcie maratonu w tym roku. I nie chodzi tu o to, że jest to cel nierealny do osiągnięcia - chodzi tu o nierealne ramy czasowe.

Z drugiej strony, jeśli masz 50 lat i chcesz uczestniczyć w olimpiadzie jako narciarz, praktycznie straciłeś szansę na to, aby to osiągnąć. Nie chodzi tu o to, że cel bycia wysokiej klasy narciarzem nie jest możliwy do osiągnięcia - ale cały czas, który ci pozostał nie pozwoli na to, aby dotrzeć do poziomu olimpijskiego.

SETKI DRÓG DO NIEDZIELI

Możesz nie osiągnąć swojego celu, gdy twoje środki lub zasoby, takie jak czas, ilość pieniędzy, sprzęt czy informacje, nie odpowiadają stawianym oczekiwaniom. Musisz dokładnie ocenić, co jest ważne do osiągnięcia twojego celu w taki sposób, w jaki tego oczekujesz, ponieważ możesz mało zrobić, jeśli nie masz tego, czego potrzebujesz. Nie twierdzę, że nie istnieją setki dróg do niedzieli aby znaleźć to, czego potrzebujesz, jeśli jesteś kompletnie zaangażowany w osiąganie swojego celu - potrzeba jest bowiem matką wynalazków. Ja po prostu podkreślam trudności, na które możesz natrafić - na przykład, jeśli chcesz ćwiczyć grę na pianinie przez 4 godziny dziennie i nie ma możliwości, abyś wygospodarował taką ilość czasu w ciągu dnia, bardziej prawdopodobne jest, że rzucisz wszystko naraz, niż że nauczysz się, jak wyciągać największe korzyści z tego czasu, który faktycznie masz. 

Oczekiwania, które są zbyt ogólnikowe, zostawiają tzw. otwartą furtkę dla mylnej interpretacji. Ponosisz ryzyko robienia wielu rzeczy źle mimo, że wcześniej ten sam sposób postępowania wydawał ci się słuszny. To dokładnie taka sytuacja, jaka spotkała mnie w 7 klasie z balonem - dokonałam nadinterpretacji słowa "kreatywny". Mimo, iż wykonałam dużo pracy, z powodu nadinterpretacji ta praca była wykonana źle. Dobra interpretacja zgubiła się gdzieś schowana w szufladzie. 

Jakie są twoje osobiste oczekiwania otaczające cele w PNH. Być może będziesz musiał je zwiększyć albo zahamować. Tak jak powiedziała Goldie Locks, "to jedno jest odpowiednie". Ciągle zachęcam was do podążania za porządkiem programu Pata i do pracy z Pocket Guides. Niech stawianie krzyżyka przy tematach na liście sprawdzającej będzie waszym oczekiwaniem co do samego siebie! To "jest odpowiednie", jak tylko może być na każdym poziomie PNH.

Nieprzydatny, nieprawdziwy pogląd numer 6

SKUPIANIE SIĘ NA BŁĘDACH TO MOJA METODA UCZENIA SIĘ

Ta część poświęcona jest zmianie nawyków, które wynieśliśmy ze szkoły, a o których myślimy, że są dobre. Ale najpierw musisz się dowiedzieć, że taka jest właśnie ludzka natura - zachowywać się tak, jakby nasze przekonania były prawdziwe, a wiara w słuszność tego przekonania musi być przede wszystkim oparta na reszcie.

Wynieśliśmy paskudne i bezużyteczne zwyczaje z nauki w szkole. Zwyczaje te mogliśmy przenosić później na naukę o programie Pata, albo inne rzeczy, których musieliśmy się, już w swoim dorosłym życiu, nauczyć. W efekcie zużywamy zbyt dużo energii na osiągnięcie małego nawet efektu, gdy chcemy osiągnąć jakiś cel. Jeśli chcesz stworzyć nowe metody uczenia się, istotne jest abyś przyjrzał się swojemu dotychczasowemu systemowi i wiedział, czego ci brakuje.

Spoglądając ponownie na swoje doświadczenia ze szkoły możesz odkryć iż stawanie się efektywnym w uczeniu się ma więcej wspólnego z nieuctwem niż z uczeniem. Zauważyłam, że wielu dorosłych ludzi "zawiesza się" od swoich szkolnych czasów, później obserwują zachowania moich uczniów i analizują główne powody, dla których uczniowie zachowują się w danej sytuacji inaczej. Ponieważ stwierdziłam, że inne przekonania będą podstawą lepszych rezultatów, stworzyłam ćwiczenia, które już we wczesnych, wstępnych fazach pomagają moim uczniom zwalczać ich zestaw bezużytecznych przekonań. 

Bądź świadomy tego, w jaki sposób się uczysz

Ćwiczenia i pytania, jakie zadaję swoim uczniom są po to, aby uświadomić ich jak się zachowują, gdy mają się czegoś nauczyć. Pomimo tego, iż ich zachowanie wydaje im się całkiem naturalne, często są zaskoczeni, gdy przychodzi im dokładniej przypatrzeć się temu procesowi. 

Kilka przykładów:

Podczas każdej sesji "Uczyć się, żeby umieć się uczyć" daję swoim uczniom test. Zawiera on liczby w rzędach, są one rozmieszczone na całej kartce. Zadanie polega na popatrzeniu na liczby w rzędach po lewej stronie, a później przeczytać liczby w rzędzie, aby znaleźć liczbę pasującą do niego. Kiedy taką znajdą, mają zakreślić ją mazakiem. Tak samo mają postępować z każdą linią. Kiedy skończą swoje zadanie, mają to mi zasygnalizować, zapisać czas, w jakim udało im się rozwiązać zadanie, a ja zaznaczam ich czas na swojej liście. Zaznaczam, że celem jest rozwiązanie zadania w jak najkrótszym czasie. 

Uczniowie zaczynają zadanie.

Nikt nie ma z nim trudności, jest ono bardzo proste. Niektórzy wykonują je w minutę, inni do - góra - trzech i pół minuty.  

Wewnętrzne rozmowy

Interesujące elementy tego ćwiczenia wyszły na jaw podczas wyjaśnień krótko po jego zakończeniu. Dużo osób opowiadało, że tylko szybko zerkały na rząd, zaznaczały odpowiednią cyfrę, ale kiedy zaczynali słyszeć swój wewnętrzny głos, ich przekonania zaczynały "wypływać na wierzch". 

"Zwolnij, za bardzo się spieszysz."

"To wygląda na zbyt proste, to nie może być takie łatwe, na pewno zrobiłem to źle."

Nie mówiłam im, że mają tak myśleć! Gdzie oni się nauczyli tak czuć i myśleć? Gdzie się nauczyli, że jeśli coś wydaje im się proste, to nie mogą tego zrobić dobrze i zakłócać wykonywanie zadania tak, aby zwalniać samych siebie? Niektórzy stwierdzali, że nawet wtedy, gdy znaleźli już odpowiednią cyfrę, ciągle sprawdzali swoje odpowiedzi aby mieć pewność, że są one dobre. Gdzie oni nauczyli się sprawdzać swoje prace po raz drugi, jeśli już mieli poprawne odpowiedzi?

Tam właśnie znajdowali się moi uczniowie, w sprawdzonym, bezpiecznym środowisku. To było proste ćwiczenie, a jedynym wymogiem było zrobienie go tak szybko, jak tylko potrafią. Ale później opowiadali mi, że słyszeli, jak ich wewnętrzny głos mówił im: "Zawalisz to", "Ona próbuje nas oszukać, tu na pewno jest ukryta jakaś pułapka". Byłam totalnie zdziwiona, gdy część uczniów stwierdziła, że chciałam ich w coś "wkręcić". Kto nas "wkręcił" i dlaczego w przeszłości, gdy uczyliśmy się?

W większości grup będą tacy, którzy uważają, że nie powiodło im się w teście bo skończyli go rozwiązywać wcześniej niż inni. Rezultatem może być zakłopotanie - i faktycznie, widziałam kilku, którzy wracali do swojego testu, ponieważ reszta grupy jeszcze pracowała. Widziałam też tak zestresowanych, którzy widząc, że kolega obok już skończył rozwiązywać zadanie, jeszcze bardziej zwalniali. 

Poniżej wymieniłam kilka przekonań i zachowań, które zostały sprowokowane - wszystkie wyuczone i stale przeforsowywane w szkole. Chciałabym, abyś pomyślał o każdym z nich i zauważył, które pojawiały się w trakcie ostatnich dni, kiedy pracowałeś lub bawiłeś się ze swoim koniem.

Stres jest nie tylko akceptowany, ale i pożądany do tego, aby się czegoś nauczyć.

Uczysz się mówić do siebie w sposób niezrozumiały i demoralizujący sposób. 

Uczysz się skupiać na tym, co nie wychodzi dobrze.

Uczysz się generalizować swoje złe doświadczenia.

Uczysz się zaprzeczać dobrym doświadczeniom.

Uczysz się porównywać do innych w nieodpowiednim momencie. 

Uczysz się ponownie sprawdzać i weryfikować coś, co już się udało zrobić.

Uczysz się wątpić w samego siebie.

Uczysz się zawstydzać, gdy jesteś lepszy od innych.

Uczysz się zmieniać dobrą strategię pracy po jednej porażce.

Uczysz się zwalniać swoją pracę po tym, jak poniesiesz porażkę.

Uczysz się przekonania, że uczenie się powinno być trudne.

Uczysz się zakładać, że jeśli coś jest proste do zrobienia, na pewno to ty robisz błąd.

To ogromna ilość wglądu w system nauki, wynikającego z jednego testu. Ta lista zgodna jest z wszystkimi testami, jakie mogę wręczyć swoim uczniom. Powyższe to tylko garstka z bezużytecznych, koszmarnych przekonań i postaw które ujawniają się, gdy masz się czegoś nauczyć. Te przekonania i postawy odgrywają także rolę w innych dziedzinach twojego życia. Dla większości z nich także są bezużyteczne. 

Widząc wzory

 Gdy już rozpoznasz i rozwiniesz te przekonania i wynikające z nich wzory zachowania, zaczną one wpływać na różne decyzje, jakie podejmujesz w swoim życiu. Jeśli uczniowie zastosują takie zachowanie do sytuacji takiej jak wyżej wspomniany test, ich wyniki wyraźnie wzrosną. Z taką wiedzą, już bez mojego wpływu, uczniowie w trakcie programu są proszeni o ponowne wypełnienie takiego testu. Szybkość wzrasta średnio o 100%. Dzieje się tak nie dlatego, że nauczyli się jak szybciej łączyć cyfry. Powodem jest to, iż wykonywali swoje zadania z zestawem przydatnych przekonań i strategii.

Kolejnym przykładem, który doskonale pokazuje bezużyteczne przekonania i zwyczaje wyniesione ze szkoły, kiedy pytam moich dorosłych uczniów i młodzież o umiejętność pisania zgodnie z zasadami ortografii.

Podczas warsztatów zapytałam "Dla jak wielu z was ortografia stanowi problem?"

Za każdym razem jestem zdumiona widząc około 30-40% rąk w górze. A są to ludzie młodzi, którym dobrze idzie w szkole, albo z powodzeniem radzący sobie dorośli!

Zapytasz - jak to się dzieje, że inteligentna osoba może pójść do szkoły i nie znać tak prostej rzeczy, jaką jest ortografia?

Tak naprawdę oni wcale nie są słabi z ortografii... oni tylko uwierzyli w to, że tego nie umieją!

Później okazuje się, że w rzeczywistości tylko kilka osób (a czasem żaden z uczniów) nie zna ortografii. 90 albo i więcej procent wyrazów są w stanie napisać poprawnie. Jeśli umiałabym dobrze napisać 90% wyrazów, skakałabym pod niebo z radości! To bardzo dużo!

Ale ci ludzie wierzą w to, że nie znają zasad ortografii. Dlaczego?

NIEDOPASOWANIE

Ortografia jest jednym z niedopasowań, jakie znalazłam pomiędzy przekonaniem a wykonywaniem zadania. Zazwyczaj to, co ludzie robią, jest przeciwstawne temu, czego nauczyli się w szkole i temu, w co sami wierzą. Kiedy raz zdasz sobie z tego sprawę, cel sprawi, iż zmienisz swoje myśli i przekonania, a one bezpośrednio wpłyną na rezultat twojego działania. Jeśli ta sytuacja odnosi się do twojego doświadczenia, wtedy ewaluacja tego doświadczenia cię zaskoczy. Jesteś dużo lepszy, niż ci się wcześniej wydawało!

Jeszcze jeden przykład na to, jak ludzie źle interpretują swoje zdolności - jakże często ludzie mówią mi, że mają złą pamięć. Zapytałam o przykłady. "Kiedy coś pożyczam od znajomego, zawsze zapominam to oddać" - usłyszałam.

Poprosiłam o dokładniejsze tłumaczenie. "Skąd wiesz, że zapomniałeś?"

Pożyczyłem książkę i obiecałem ją oddać. Kiedy następnego dnia zobaczyłem mojego przyjaciela zorientowałem się, że zapomniałem o książce. Czasami codziennie, przez tydzień, zapominam. Wiem to, bo kiedy widzę tą osobę, od której pożyczałem, przypominam sobie że książka nadal jest u mnie".

Czy to jest dobry przykład na to, że faktycznie masz złą pamięć? Nie. Spójrzmy na tą samą sytuację z innej perspektywy.

Pamiętałeś o książce. Za każdym razem, gdy widziałeś twarz znajomego, pamiętałeś o książce. To prawda, że pamiętanie o książce akurat w tym momencie niespecjalnie ci się przydaje, ale to nie jest "objaw" posiadania złej pamięci. Oznacza to tylko, że wywołujesz reakcję pamięci w złym czasie. Niezależnie od tego, czy problemem jest czytanie, ortografia, koncentracja albo organizacja, istnieją określone pytania które należy sobie zadać przed osądzeniem czegoś lub przed podjęciem jakiegoś działania.

Kiedy takie sytuacje zdarzają się w szkole albo gdzieś indziej, ktoś powinien zadać pytania. Jeśli na przykład mówisz, że "masz kiepską równowagę" - co to znaczy? Czy to znaczy, że nie możesz stać prosto bez pomocy innych ludzi? Czy znaczy to tylko tyle, że w niektórych sytuacjach twoja równowaga nie jest dobra? Czy wszystkie sytuacje, w których nie możesz odnaleźć równowagi, mają ze sobą coś wspólnego? Czy zdanie "Mam kiepską równowagę" powstało dlatego, że pamiętasz wszystkie potknięcia, ale nie zwracasz w ogóle uwagi na to, gdy mogłeś sam utrzymać odpowiednią, pewną równowagę?

DUŻO JASIÓW

Kiedy podczas mojej pracy z nauczycielami i uczniami słyszałam zdanie "Jaś nie umie czytać", zadawałam proste pytania.

Co to znaczy, że "Jaś nie umie czytać"? Czy Jaś potrafi przeczytać cokolwiek? Czy Jaś zna litery alfabetu albo rozpoznaje jakieś słowa? Jak dokładnie Jaś nie umie czytać?

Przedstawiono mi - zwłaszcza dzięki zaniepokojonym rodzicom - ogromną ilość "Jasiów". Ciągle jednak czekam na to, żeby poznać prawdziwego Jasia, który "nie umie czytać".

Starałam się zaobserwować jak Jaś czyta gdy umie czytać. Tak jakbym patrzyła, jak wiele razy udaje wam się wygrać we friendly game z waszym koniem, gdy wygrywacie. Jeśli mogę się nauczyć jak Jaś radzi sobie w tych kilku przypadkach z czytaniem, mogę przeforsować tą strategię i generalizować ją.

Teraz odnoszę to do jazdy konnej. Usłyszałam jak sama mówię do siebie "Nie umiem jeździć". Na szczęście szybko zapamiętałam tą lekcję. Co w rzeczywistości znaczy, że "nie umiem jeździć". Jeśli musiałabym dojechać na moim koniu na pocztę, to czy zrobiłabym to? Tak, choćby w tym tygodniu! Widzisz, umiem jeździć. Powiedzenie "nie umiem jeździć" odnosi się tylko do tego, że nie umiem wygodnie siedzieć w siodle podczas galopu. Mój koń umie galopować, to ja jestem problemem! Cóż, to zmienia postać rzeczy. Teraz mam jakiś cel do osiągnięcia, podbudowany moim komfortem w stępie i kłusie (czego jeszcze jakiś czas temu też nie osiągałam). Wiem, że to tylko kwestia ćwiczeń. 

Jako nauczyciel, próbuję znaleźć drogę do tego celu. Jeśli zacznę od stwierdzenia, iż "Jaś nie umie czytać" albo "Nie potrafisz dobrze zorganizować swoich działań", wtedy Jaś i ja, albo ty i ja, mamy problem, ponieważ moje oczekiwania wpłyną na jakość wykonania zadania. 

Okazało się, że bardzo prosto jest zaproponować studentom nową perspektywę spojrzenia na problem, wskazując nowy kierunek myślenia. Często trudno jest zdać sobie sprawę z tego, jak dobrze nauczyliśmy się nie zadawać pytań autorytetom. Bez tej prostej umiejętności zadawania pytań i poszukiwania rozsądnych odpowiedzi, skazujemy się na stały wpływ bezużytecznych przekonań na nasze życie. 

Przy okazji: nie chcesz instruktora, który swoimi oczekiwaniami negatywnie wpływa na osiągane przez ciebie rezultaty! Na szczęście, pod czujnym okiem Pata, instruktorzy PNH są świetni w zwracaniu uwagi na to, co jest możliwe, nie wymyślają tego, co nie jest!

Powracając do przykładu z ortografią:

Czy ktokolwiek zauważył i wypomniał ci, że musisz mieć dobrą pamięć i zawsze musisz napisać te same wyrazy zgodnie z zasadami ortografii?

Czy ktokolwiek, kiedykolwiek powiedział ci, że znajomość ortografii nie jest miernikiem inteligencji, ale pokazuje tylko, czy masz dobrą strategię w uczeniu się ortografii?

Czy ktokolwiek powiedział ci, że znani są ludzie, którzy odnieśli sukces w życiu mimo że nie znali dobrze ortografii?

Czy ktokolwiek, kiedykolwiek powiedział ci, że ortografia mogła być ważna w szkole (ponieważ sprawdzano tą właśnie umiejętność), ale może nie być warta kubka kawy kiedy będziesz robić karierę zawodową?

Nauczyliśmy się w szkole, że to jest w porządku, nawet jeśli nie było prawdą stwierdzenie, że nie możesz czegoś zrobić - co tak naprawdę było możliwe. Szkoły rzadko odnoszą się do strategii uczenia się jako rozwiązania. Ukończyłeś szkołę z nadaną etykietką, odniosłeś to do siebie, generalizowałeś tą etykietkę w stosunku do innych dziedzin. A tak naprawdę chodzi o to, że nikt dotąd nie pokazał ci jak się uczyć. Nikt nie powiedział nam, że nasze zachowanie (a konkretnie nasze działania) może się zmieniać.

Nie pamiętam żeby nauczyciel zapytał o to, jak się uczę słówek do testu z ortografii, albo czegokolwiek co jest związane z tą sprawą. Ale pamiętam wiele stworzonych założeń. Mówiono, że jestem leniwa. Wmawiali mi, że nie uczyłam się, gdy w rzeczywistości to robiłam. Mówili, że za dużo mówię, ciągle rozmawiam, co miało mały albo żadnego wpływu na moją znajomość ortografii. 

ODPOWIEDZI SĄ TAM

Jeśli nasza uwaga jest skupiona na problemie w ten sposób, nie jest dziwne iż nie widzimy rozwiązań w tej sytuacji. Ale rozwiązania są blisko i są proste. Nie chodzi wcale o to, że nie umiesz ortografii albo nie umiesz się uczyć. Po pierwsze: umiesz się uczyć i już to robiłeś. Możesz mieć - albo i nie - dobre strategie do uczenia się ortografii i uczenia się w ogóle. Moim celem jest jedynie zachęcić cię do poszukiwania różnic pomiędzy tym, czego nauczono cię w szkole a zwykłymi, życiowymi doświadczeniami. Z tym nowym wglądem w sprawę możesz zmienić swoje przekonania - z ogromnym skutkiem dla następnej próby nauczenia się czegoś. Poniżej zamieściłam kilka efektów, do których możesz dojść:

Nauczysz się doceniać wartość porównywania, jeśli chodzi o podejmowane przez ciebie działania w przeszłości i te w teraźniejszości.

Nauczysz się, że nie ma żadnej wartości porównywanie twojego wyniku działania do wyników innych ludzi.

Nauczysz się popełniać błędy, poprawić je i iść dalej.

Skupisz się na tym, co ci się udaje i co umiesz robić.

Dowiesz się, że ponowne sprawdzanie już udzielonych odpowiedzi to tylko strata cennego czasu.

Nauczysz się ufać sobie, wierzyć w siebie i swoje umiejętności.

 

OSTRZEŻENIE Z MOJEGO PRZYKŁADU O ORTOGRAFII

Czy było dla ciebie ważne, gdy byłeś w szkole, aby dobrze znać zasady ortografii? Założę się, że tak. Gdybyś nie wpadł na to, jaka strategia będzie skuteczna, nazwaliby cię głupim i lepiej jest żebyś wiedział, że taka etykietka ma daleko idący wpływ na to, jak się dzisiaj uczysz i co sądzisz o samym sobie.